Menu |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Indie i Nepal, listopad-grudzień 2010 |
|
|
Moja przygoda z Azją
Agnieszka Werens
Myślami nadal jestem w słonecznej Azji a dokładnie w Indiach i Nepalu, skąd wróciłam nie tak dawno temu... U nas zima na całego a tam CIEPŁO! Pomarańcze i banany można zrywać prosto z drzew, trawa jest zielona, kwitną kwiaty a warzywa dojrzewają w ogródkach....Pomysł wyjazdu w cieplejsze rejony kiedy za oknem pada deszcz i śnieg to naprawdę dobry sposób, żeby naładować akumulatory.
Wraz z grupą przyjaciół spędziłam kilka dni w Indiach. Potem przenieśliśmy się na trzy tygodnie do Nepalu. Zwiedzanie zabytków połączyliśmy z trekkingiem do Annapurna Base Camp, położonej na wysokości ponad 4tys. metrów bazy w drodze na szczyt tego himalajskiego ośmiotysięcznika.
Pierwsze zetknięcie z Azją to szok. Wszystko zaskakuje i ciekawi, bo jest takie inne niż w uporządkowanej i przewidywalnej Europie. O zawrót głowy przyprawia ruch uliczny w indyjskich miastach. Kierowcy jeżdżą według sobie tylko znanego kodeksu drogowego. Najprościej rzecz ujmując im większy pojazd, tym lepiej! Rowery ustępują miejsca motorom, motory samochodom osobowym, te z kolei autobusom i ciężarówkom, które już tylko między sobą walczą o miejsce na drodze! W uprzywilejowanej pozycji znajdują się święte krowy, którym wszyscy ustępują miejsca, w najgorszej zaś piesi, których rozpaczliwe próby przejścia przez jezdnię pełną rozpędzonych pojazdów przypomina połączenie sprintu z biegiem przez przeszkody.
W utrzymaniu pozycji na drodze, kierującym pojazdy pomagają klaksony o przeróżnych, nieraz kosmicznych dźwiękach. Kierowcy używają ich nieustannie aby zasygnalizować z której strony nadjeżdżają, kiedy zmieniają pas ruchu, hamują, startują itd.
Indyjska ulica to jednak coś więcej niż ruch uliczny. To tutaj toczy się prawdziwe życie. Ludzie jedzą, myją się i śpią na ulicach. Tutaj kwitnie drobny handel, obok szewca pracuje uliczny dentysta, kobieta przygotowuje posiłek dla licznej rodziny, obok rynsztoku bawią się dzieci, kaleka błaga o jałmużnę, ktoś inny się modli. Cuda architektury otoczone przez dzielnice walących się ruder, fascynująca przyroda, którą osacza mgła gryzącego smogu. Mozaika barw , dźwięków, zapachów, która onieśmiela swą intensywnością. I takie są właśnie Indie. Pełne kontrastów. Rzeczy pięknych i takich od których z niechęcią odwracamy głowę. Wszystko to funkcjonuje obok siebie w zadziwiająco zgranym rytmie.
Kilka dni jakie spędziłam w Indiach to z pewnością za krótko, aby poznać tak różnorodny kraj, mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę. Wiele sytuacji i rzeczy dla przybysza z Europy bywa szokująca, ale warto je zobaczyć, chociażby po to aby docenić to co mamy i to gdzie żyjemy.
Indie mnie zaskoczyły, Nepal zaś zauroczył. Widok ośnieżonych szczytów powala na kolana… Trudno opisać słowami co się czuje patrząc po raz pierwszy na górę skał i lodu, która wznosi się na wysokość ponad 8 tys. m n.p.m. To obraz który na zawsze pozostaje w pamięci… ale o mojej fascynacji Himalajami przy następnej okazji.
Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wyprawy :
picasaweb.google.com/agnieszkawerens/NepalXIXII2010#
picasaweb.google.com/agnieszkawerens/IndieXIXII2010#
|
|
|
|
|
|
|
Nasi goście: 31888 odwiedzający |
|
|
|
|
|
|
|